Miłość od pierwszego pływania – historia SUPerki i skimboarderki Ani

Categories SUP, SURFERKIPosted on
dziewczyna na desce SUP

Duża dawka pozytywnej energii od Ani, która stawiła czoła przeciwnościom losu i odkryła nowe zajawki – SUP i skimboard!

Moje całe życie to rowery – jestem pilotką wypraw rowerowych po świecie. Pierwsza moja wyprawa rowerowa była w 1997 roku, gdy miałam 7 lat. Potem co roku podróżowałam właśnie w ten sposób po świecie. Od 18 roku życia jest to moja praca – jazda na rowerze z grupami po świecie. Dlaczego w takim razie moja historia na „surferkach”?

Moja druga wielka miłość to woda. Woda daje mi jakiś taki wewnętrzny spokój i radość. Zawsze szukałam możliwości, by jak najwięcej czasu nad nią spędzać. Pływałam parę sezonów na windsurfingu. Na uczelni sportowej praktycznie wszystkie wodne sporty zaliczyłam na 5 – pływanie, żeglarstwo, kajaki i windsurfing.  Marzyłam też o nauce pływania na falach na surfingu. Jednak nie doczekałam się spełnienia swojego surfingowego marzenia. Plany pokrzyżował mi poważny wypadek na BMXie w 2016 – spadając pionowo w dół na rampie ledwo uniknęłam wózka inwalidzkiego i niestety trwale uszkodziłam kręgosłup. Uszkodziłam 4 kręgi szyjne, bark, szczękę i zęby. Miałam wtedy dwie możliwości – albo leżeć w łóżku i się totalnie załamać, ale działać. Pół roku miałam wyjęte z życia chodząc z rehabilitacji na kolejną rehabilitację. Jednak jako osoba po AWFie z miłością do rowerów i wody robiłam wszystko by wrócić zarówno do jednego jak i do drugiego. Pół roku po wypadku jeździłam już na rowerze po Wietnamie i Kambodży. Jednak uszkodzenie mięśni szyjnych i kręgosłupa uniemożliwiło mi powrót do windsurfingu i możliwości nauki surfingu. Na szczęście w 2017 roku odkryłam paddleboard i przepadłam. To była miłość od pierwszego pływania.

stand up paddle board

Na paddleboardzie pływam głównie po jeziorach, chociaż za mną już też kilka mórz i oceanów z deską.  SUP (stand up paddle) to delikatne połączenie surfingu i windsurfingu. Jednak zamiast żagla używamy wiosła.  Stojąc na desce i wiosłując pobudzamy wiele mięśni do pracy – nie obciążając aż tak bardzo kręgosłupa. Pływając i wiosłując angażujemy do pracy mięśnie brzucha, rąk, nóg oraz pleców. Coś idealnego dla mnie. Pozwala również na trochę relaksu na wodzie. Nie ma nic lepszego od wypłynięcia na środek jeziora, położenia się na desce i słuchania obijającej się wody o dno deski ☺ Gdy uczyłam parę razy innych zawsze polecam chociaż na chwilę zatrzymanie się i wsłuchanie w wodę i otaczająca nas naturę. Poprawia to samopoczucie nawet w najgorszy dzień. Paddleboard ma też pewien plus – nie musimy czekać na wiatr tak jak na windsurfingu, dlatego można pływać na nim cały rok – nawet zimą. Co więcej najczęściej spotykane deski to te pompowane, które można po złożeniu przetransportować w plecaku.  Pływając już lepiej na deskę można wejść nawet w ubraniu – stojąc i utrzymując na niej odpowiednio równowagę nie powinniśmy wpaść do wody – to też kolejny plus tego sportu. Dla mnie to nie tylko sport, ale też pasja i przede wszystkim sposób na relaks i wyciszenie – w dodatku w otoczeniu natury. Polecam też zachody słońca na desce. Każde pływanie to dla mnie też wielka satysfakcja – że udało mi się po wypadku wrócić do różnych sportów.

Z roku na rok szukam nowych możliwości by mieć jeszcze większy kontakt z wodą. W 2019 roku pierwszy raz spróbowałam swoich możliwości na skimboardzie. Skimboard wywodzi się z surfingu jednak mamy tutaj nieco inną deskę.  Na skimboarda najlepsze są tak zwane sztuczne rzeki czy po prostu płytka tafla wody. Nie jest to aż tak łatwa dyscyplina, ponieważ po pierwszych nieudanych ślizgach można się łatwo zrazić. Praktycznie każdy jest w siniakach. Biegnąc po wodzie musimy w odpowiedni sposób rzucić deskę , wskoczyć na nią i się ślizgamy.  

skimboarderka

Nie wyobrażam sobie by żyć bez sportu i podróży dlatego staram się doceniać każdy dzień i czerpać z niego 100 % radości. Z takim podejściem życie jest o wiele łatwiejsze 🙂

O Ani

Nazywam się Anna Kobus i jestem pilotem wypraw rowerowych po świecie.
Podróżuję od małego i chyba mam to w genach. 👨‍👩‍👧‍👧 Mój tata posiada rowerowe biuro podróży i dzięki niemu w wieku 7 lat byłam pierwszy raz na obozie rowerowym. Pierwszego wyjazdu nie pamiętam, ponieważ miałam raptem niecałe 4 miesiące. Pasja mojego taty w pewnym momencie stała się również moją pasją i całym moim życiem. 🚴‍♂️

W ciągu swojego 30 letniego życia zwiedziłam 50 państw z czego większość na rowerze. Wiele kierunków i tras powtarzam z klientami parokrotnie. 🚴‍♂️ Kilometrów nie liczę, ponieważ najbardziej się liczy promowanie turystyki rowerowej oraz odkrywanie naszego pięknego świata.

🌴Przeżyłam bardzo dużo przygód. Zebrałam dużo wspomnień oraz doświadczeń. Po wypadku na BMXie zaczęłam podróżować jeszcze więcej i intensywniej oraz zaczęłam jeździć po Polsce z podróżniczo/ motywującymi prezentacjami i wywiadami.

Podróże to moja wielka pasja, którą uwielbiam się dzielić z innymi: na Instagramie anna_kobus_ travels czy na Facebooku „life is too short to live without travels🌴

Ania Kobus
Skomentuj!
(Visited 213 times, 1 visits today)