Flying Loca – historia surferki i stewardessy Martyny

Categories SURFERKIPosted on
surfująca stewardessa Martyna

Ze sportem jestem związana odkąd pamiętam. Zaczęło się od zimowych wyjazdów z kuzynkami na narty, regularne wizyty na poznańskich basenach, konkursy pływackie od najmłodszych lat i profesjonalne granie w tenisa, które musiałam przerwać w szkole średniej ze względu na lekcyjny grafik. W okresie licealnym zmieniłam też dwie płozy na deskę snowboardową i często wyjeżdżałam na zimowe obozy sportowe, a latem na winsurfingowe!

Od razu spodobał mi się ten specyficzny klimat, luz, ale i pasja otaczających mnie tam ludzi, wykorzystujących każdy moment na wyjście na stok czy wodę. To właśnie wśród tego typu sportowców widziałam wtedy największe zaangażowanie, zapał i entuzjazm! A miałam z kim ich porównywać, bo w Polsce studiowałam na poznańskim AWF-ie 😉 Prawdziwy przełom, jeśli chodzi o letnie sporty, nastąpił podczas półrocznego pobytu w Portugalii w ramach wymiany erasmusowej. To właśnie tam, we wrześniu 2010, zapisałam się na kurs surfingu! Nie mogłam trafić lepiej, bo wiadomo, że właśnie ten kraj słynie z jednych z najlepszych warunków do uprawiania surfingu.

surfująca stewardessa Martyna

Ani mnie, ani innych uczestników kursu nie odstraszała bardzo wietrzna i chłodna jesień oraz coraz niższa temperatura wody w oceanie. Moment, kiedy pierwszy raz złapałam poprawnie falę zapamiętam na zawsze! To wspaniałe uczucie, mimo że zajęcia tego dnia nie skończyły się dla mnie dobrze! Inny z uczestników kursu wybrał za dużą deskę surfingową, nad którą niestety nie panował…trafiłam do szpitala, gdzie stwierdzono pęknięcie nosa… ale co nas nie zabije to nas wzmocni!! I tak po dwóch tygodniach przerwy kontynuowałam przygodę i naukę łapania fali! Późnej było jeszcze atrakcyjniej, organizowaliśmy wyjazdy z Porto (gdzie rezydowaliśmy) do Peniche i innych znanych spotów! Codzienne ćwiczenia w wodzie i widok najlepszych surferów jeszcze bardziej wzmagał ochotę na doskonalenie się w tej dziedzinie sportu! Pół roku spędzone w Portugalii odbieram jako najlepszy okres mojego życia, również dzięki surfingowi, który odegrał bardzo ważną rolę!!!

Po zakończonym programie studenckim i obronie kolejnej pracy licencjackiej w duńskiej Akademii, która wysłała nas na wymianę do Porto, zapragnęłam wrócić do kraju najwspanialszych europejskich fal i kontynuować moją przygodę z surfingiem, nauką języka, zapragnęłam jeszcze trochę pożyć w tym surferskim raju.

Zaczęłam poszukiwania pracy właśnie w tej części Europy! Natrafiłam na ogłoszenie linii lotniczych, w których do dziś pracuję, oferujących mi posadę na południu, w Faro!!! Od razu zdecydowałam się na podjęcie kursu przygotowującego do pracy jako stewardessa. Już miałam wizję poranków z widokiem na ocean i spędzanie na desce każdego, wolnego od lotów, dnia! Brzmiało fantastycznie, dwumiesięczny lotniczy kurs ukończyłam w Krakowie, zdalnie załatwiliśmy, wraz z czterema innymi osobami skierowanymi do bazy w Faro, dom nad oceanem i byliśmy gotowi na nową przygodę!! Wtedy niestety okazało się, że pracodawca skierowuje nas jednak do włoskiej Bolonii (nie położonej nad oceanem!!), gdzie potrzebowali nagle więcej załogi!

surfująca stewardessa Martyna

Marzenia o mieszkaniu w pięknej miejscowości z dostępem do wody i atrakcyjnymi warunkami do uprawiania surfingu legły w gruzach… Mimo wszystko, obiecano mi szybki transfer do ukochanej Portugalii, więc zdecydowałam się na chwilową ‘włoską przygodę’, potem przeniosłam się do Madrytu, a w końcu na Majorkę, gdyż baza w Portugalii wydaje się wciąż nieosiągalna! Podczas tych wielu lat spędzonych w kilku europejskich miastach – poznałam wiele ciekawych osób, również pasjonatów surfingu, flowboardingu, kitesurfingu! Bywałam często u ‘pływających znajomych’ na Lanzarote czy Fuercie, gdzie panują wspaniałe warunki do uprawiania tego typu sportów. Natomiast do regularnego, a nie okazjonalnego, uprawiania surfingu powrócę jak wreszcie dotrę na dłużej do Portugalii!!

Nie mogę narzekać na mieszkanie na Majorce. Jednak pobyt tutaj wykorzystuję bardziej na paddleboard, gdyż wyspa nie dysponuje aż tak atrakcyjnymi warunkami do uprawiania surfingu, kitesurfingu czy windusrfingu, choć czasem zdarzają się takie dni z korzystnym wiatrem czy dobrymi falami! Łatwiej jednak jest tu wypożyczyć deskę i wybrać się z ekipą na ‘paddla’ w dni wolne od lotów. Mamy także swoje ulubione miejsce/ surf bar, gdzie po takich wodnych sesjach i oddaniu sprzętu udajemy się na lunch. Aktywnie i towarzysko – to dla mnie najlepsza forma spędzania dni wolnych od pracy! Zimą mam ich nawet więcej niż w gorącym (zarówno pogodowo i lotniczo) sezonie letnim, dzięki temu w tym okresie jestem głównie w Alpach jeżdżąc na snowboardzie i udzielając się jako pilot wyjazdów organizowanych przez jedno z polskich biur.

Oprócz pracy jako stewardessa – prowadzę wraz z koleżanką po fachu kanał youtubowy i profil (Flying Locas) poświęcony atrakcjom wyspy, oprowadzam też wycieczki po Majorce – ciesze się, gdy w grupie turystów znajdą się pasjonaci sportów wodnych, którym mogę polecić również najlepsze spoty i wypożyczalnie sprzętu na Balearach!

Chilloca surferska marka odzieżowa

Z miłości do sportów wodnych i zimowych – w zeszłym roku zdecydowałam się na zrealizowanie dawnego marzenia czyli założenie, wraz z koleżanką z poznańskich studiów, lifestylowej marki Chilloca, kierowanej do aktywnych dziewczyn i kobiet, mającej za zadanie wzbudzanie pozytywnych emocji, radości, uśmiechu! Stąd te kolorowe motywy desek, surfujących dziewczyn, plaży, lodów na chillocowych modelach bluz, koszulek i maseczek!!

Chilloca surferska marka odzieżowa

Nazwa marki też nie jest przypadkowa – CHILLOCA pochodzi od hiszpańsko – angielskich słów CHICA (dziewczyna)/ CHILL (na plaży po wyjściu z wody) / LOCA (szalona)! Właśnie takie są #chillocagirls !! Aktywne, szalone (na punkcie sportów i nie tylko), pozytywnie zakręcone i mamy wielką nadzieję, że ich grono będzie się regularnie powiększało! Zapraszamy do tego kolorowego świata & życzymy wielu okazji i dobrych warunków do uprawiania ulubionych sportów! A z kodem: SURFERKI15 macie 15% zniżkę w sklepie internetowym Chilloca.

Nazywam się Martyna, jestem z Poznania, ale od lat mieszkam na Majorce. Pracuję jako stewardessa od 2011 roku. Uwielbiam aktywny tryb życia, szczególnie sporty wodne i zimowe oraz podróże – poznawanie nowych miejsc, kultur & ludzi! 

Skomentuj!
(Visited 157 times, 1 visits today)