Brazylijska przygoda surferki Oli

Categories CIEKAWOSTKI, SURFERKI, SURFINGPosted on
surferka Ola w Brazylii

Ola zaczynała swoją przygodę na jednym z naszych surf campów, a następnie zrezygnowała z pracy i wyjechała do Brazylii w poszukiwaniu fal.

Marzyłyście kiedyś, żeby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? Ja też nie. Ale marzyłam o tym, by żyć na plaży, a konkretnie w Brazylii. Dlaczego akurat tam? Samą mogłoby mnie to dziwić – nigdy nie chciałam tam pojechać, głównie z uwagi na bezpieczeństwo. Ale pojechałam. I się zakochałam: w ludziach, sambie, oceanie i słońcu.

surferka Ola w Brazylii

Marzenie, by sprawdzić, jak żyje się z dala od dużego miasta, posiadając jedynie japonki i parę sukienek, było we mnie od dawna. Nie wiedziałam do końca, gdzie chciałabym mieszkać, ani jak zabrać się do wyprowadzki, w dodatku ciągle coś stawało mi na drodze. Wszystko zmieniła jednak zeszłoroczna wycieczka do Brazylii: na karnawał do Rio de Janeiro i Buzios.

Rio, najpiękniejszego miasta na całym świecie, położonego w górach nad oceanem, smakującego caipirinhą i słoną bryzą, tętniącego życiem w rytmie samby w promieniach gorącego słońca, nie trzeba nikomu przedstawiać.

Przedstawienia wymaga natomiast Buzios – mój osobisty raj na Ziemi. Małe miasteczko z dostępem do 23 plaż: złotych i różowych, kamienistych i piaszczystych, komercyjnych i dzikich, warunkami do uprawiania wszystkich sportów wodnych, hikingu, wspinaczki po skałach i najcieplejszymi ludźmi, jakich znam. To właśnie tam znalazłam dom na moje najlepsze chwile. Jeśli wyobrażacie sobie, że było super, to było jeszcze lepiej. Nigdy nie przypuszczałam, że życie może być tak proste, tak wolne i tak szczęśliwe.

surferka Ola w Brazylii
surferka Ola w Brazylii

Centrum mojego wszechświata był położony na plaży The Search House – hostel i klub sportowy, w którym w zamian za pomoc na recepcji 4 dni w tygodniu, mieszkałam, jadłam i korzystałam ze sprzętu. Każda wolna chwila była kontaktem z oceanem w postaci surfingu, windsurfingu, kajaków, żaglówki albo po prostu odkrywaniem nowych miejsc. To w Buzios widziałam świecącą nocą planktonem taflę wody, nurkowałam z żółwiami, oglądałam codziennie zachody słońca na plaży i dowiedziałam się, jak długo mogę wytrzymać pod wodą zmieciona przez barrela z mojej piątej z kolei deski w jednym tygodniu, na której oczywiście nie umiałam pływać.

surferka Ola w Brazylii

Ola, tranquila! Musisz w końcu zacząć pływać na każdej desce!
Tranquila, Ola! Musisz w końcu zacząć pływać na każdych falach!

Mówił mój instruktor, nie przejmująć się zbytnio skokiem poziomu zaawansowania, który postanowił mi zaoferować. Nie przejął się również kolorem mojej twarzy po wyjściu z wody.

Tranquila, Ola! Jak jesteś pod wodą – słuchaj muzyki oceanu!

To, że do brzegu eskortował nas ratownik, zaniepokojony:
a) moimi zniknięciami pod wodą,
b) naszą odległością od brzegu,
c) warunkami, które wtedy panowały,
również nie robiło na nim wrażenia.

Ale o co ci chodzi? Przecież to był Twój najlepszy dzień!

I miał rację. Bo każdy dzień był lepszy od kolejnego. I mimo, że moja przygoda przez pandemię koronawirusa skończyła się dużo szybciej niż planowałam, zmieniła moje życie. Przede wszystkim nauczyła mnie, że warto spełniać nawet najbardziej ryzykowne i szalone marzenia, bo rzeczywistość może okazać się lepsza niż to, o czym się śniło; a także życia na własnych zasadach. Nie wiem tylko, czy nauczyła mnie w końcu porządnie surfować 😉

surferka Ola w Brazylii

Warunki w Buzios

Buzios podobno nie jest dobre ani do surfingu, ani do windsurfingu, ani do kitesurfingu. Dla Brazylijczyków z wybrzeża. Ale jeśli akurat nie urodziłeś się z deską na nogach – warunki będą idealne. Praia de Geriba oferuje 2 km fal – po prawej agresywnych, czasem barellowych, po środku spokojnych i małych, a po lewej piękny spot u podnóża klifu. Gdy wieje, fal na Geribie nie ma. Nic straconego – wystarczy przejść kilometr na drugą stronę półwyspu na Praia de Manguinhos (gdzie akurat mieszkałam) i już możesz się cieszyć świetnymi warunkami na winda i kite’a. 

Brzmi jak raj? 🙂

O Oli

Ola ma 29 lat i pochodzi z małego miasteczka na Podkarpaciu. Ostatnie 10 lat mieszkała w Warszawie studiując i pracując. By wyjechać, zrezygnowała z zarządzania działem w agencji public relations. Przygodę z surfingiem zaczęła na obozie Surferek w 2018 roku i jak widać wpadła po uszy 🙂 Oprócz tego tańczy salsę oraz taniec brzucha i uwielbia rower – jeździ nim dosłownie wszędzie.

Przygody Oli możecie śledzić na jej Instagramie.

surferka Ola w Brazylii
Skomentuj!
(Visited 387 times, 3 visits today)